Poetycka promocja „Pod 13”
Janina Górecka wydała swój trzeci tomik poetycki, którego tytuł jak i treść składają się z dwóch części: „Lady in red. Przystanki”.
Pierwszą część tytułu zaczerpnęła z piosenki Chrisa de Burgh, natomiast drugi człon tomiku „Przystanki”, obejmujący 14 wierszy, jest odniesieniem do stacji krzyżowych i próbą pokazania drogi życiowej naznaczonej cierpieniem, zarówno przez postać Chrystusa, jak i każdego człowieka. Jak mówi autorka, jej celem było ukazanie w tym zbiorku postaw i wyborów życiowych, zwłaszcza kobiet, przy czym nie unika tematów trudnych czy kontrowersyjnych.
Nie miejsce tu na analizowanie tej poezji, jedno trzeba stwierdzić - to wiersze niełatwe, nad którymi trzeba się pochylić, zastanowić, prześledzić zamysł i intencje. To poezja podana z literackim pazurem, a ambitne walory tej twórczości podkreślił także redaktor Maciej Szczawiński w jednej z ostatnich audycji „Poczty Poetyckiej” w Radio Katowice, odnosząc się do jej wierszy z poprzedniego tomiku z roku 2011 pt. „Krawędzie”.
Janina Górecka prowadzi również własny internetowy portal poetycki, udziela wskazówek i rad innym piszącym.
Spotkanie promocyjne w klubie „Pod 13” prowadziła Renata Zborowska ze swoją grupą recytatorsko-wokalną, indagując bohaterkę wieczoru o detale dotyczące inspiracji poetyckich, środków wyrazu, którymi się posługuje, doświadczeń w internetowych kontaktach poetyckich.
Wszystkie trzy tomiki (pierwszy w roku 2009 pt. „Alter ego”) wydane zostały przez Pszczyńskie Centrum Kultury.
Barbara Solarska
Wiersze z ostatniego tomiku Janiny Góreckiej:
Kobieta o jednej piersi
Starannie bandażowała, a oni zamykali
oczy w obawie przed blizną. Tę właściwą
trzeba było ukryć głęboko. Amazonka.
Dla niej grała cięciwa, gdy napięty łuk
wyszukiwał cel. Mówiono, że nie chybia.
Nieprzemyślany ruch mógłby zakrzywić
strzałę w bumerang. Ufała swojej ręce.
Głupcy widzieli słabość, drwiną witano
zawodniczkę. Znała arenę, w kołczanie
wyostrzony grot. Dla zmylenia przeciwnika
na głowie hełm. Nie wiedziano,
że to podstęp w staraj grze o honor.
Patrzyłam za odchodzącą, miała kpinę w oczach.
Tchórzliwy tłum bez słowa ustępował drogi.
Kobieta marynarza
jaskółczy brwi, zamiast prania
wiesza na telefonicznych sznurach
mokre listy. Przepastne szuflady wypełnia
sekretami powierzonymi przyjaciółkom
roznoszącym błyskawicznie wieści.
Ciszę telefonu odmierza kilometrami
od okna do okna. Dzwonek i słowa
- przepraszam, pomyłka podnoszą żołądek
w okolice gardła. Śmieci urągają odkurzaczowi,
bo przestał reagować na zaczepki wsłuchany
w krzyk kartek rozdzieranych na pół,
jeszcze raz na pół.
Ona czeka, pisze najpiękniejsze wiersze,
o brzasku wyśle bez adresata i nadawcy.
powrót