Życie po pięćdziesiątce

Jak bardzo przydatna okazała się działalność Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Pszczynie, świadczy nie tylko liczba jego członków, ale przede wszystkim funkcjonujące na ten temat opinie. Pozwoliła, zwłaszcza kobiecej części tej społeczności, wyjść poza opłotki swoich mieszkań czy domów, zająć się sprawami, o których nieraz tylko się marzyło, rozwijać albo też i dopiero rozbudzić talenty czy zainteresowania, a przede wszystkim, co wydaje się być najważniejszym, stworzyła możliwość poznawania ludzi, nawiązywania nowych znajomości czy nawet przyjaźni.
Do osób bardzo zadowolonych z powstania UTW należy pani Monika Konieczny, która po swoich trudnych, osobistych przeżyciach, okresie choroby, śmierci męża, dzięki uniwersytetowi wydobyła się spod natłoku przykrych wspomnień i pogłębiającego się przygnębienia.
Wiadomość o możliwościach zmiany dotychczasowego trybu życia przyniósł do domu syn, to on zachęcił mamę do zainteresowania się nowo powstającym uniwersytetem dla seniorów, przyniósł ankietę do wypełnienia. Pani Monika uczy się obecnie języków, uczestniczy w zajęciach gimnastycznych, wcześniej także należała do grupy komputerowej i fotograficznej, ale najważniejszą sprawą dla niej są warsztaty malarskie. Przypomniała sobie swoje marzenia nastolatki o szkole plastycznej, toteż oddała się tym zajęciom z zapałem. Jej młodzieńcze plany nie mogły się spełnić - była, po śmierci matki, wraz z młodszym bratem wychowanką Domu Dziecka w Pszczynie, dokąd przywieziona została z rodzinnych Świętochłowic, gdzie urodziła się w 1954 roku.
Wybrano jej bardziej praktyczną, jak się zdawało, szkołę, czyli Technikum Rolnicze w Pszczynie. Przerwała naukę, kiedy mogła w wieku 17 lat zamieszkać ze swoją starszą siostrą w rodzinnym mieszkaniu matki w Świętochłowicach. Tam też wieczorowo ukończyła Liceum Ogólnokształcące.
Los skierował ją z powrotem do Pszczyny w latach 70-tych. Jakiś czas pracowała w Spółdzielni Mieszkaniowej w Pszczynie, później w Spółdzielni Inwalidów w Chorzowie jako archiwistka, obsługując filie w różnych miejscowościach, m.in. w Pszczynie, Gliwicach, Czeladzi czy Chebziu. Uważa, że była to interesująca praca.
Jest matką dwóch synów - starszy Ryszard mieszka z rodziną w Niemczech, młodszy Jakub w tym roku przystępuje do matury. Synowie, a także wykazujący zainteresowania rysunkowe 12-letni wnuk, wspierają ją w malarskiej fascynacji, są dumni z jej otrzymanego ostatnio wyróżnienia na jubileuszowym XX Ogólnopolskim Konkursie Malarstwa Nieprofesjonalnego im. I. Bieńka w Bielsku (w jury zasiadał prof. J. Karbowniczek, A. Giełdoń-Paszek, dr hab. K. Dadak) za obraz „Cieszyńska Wenecja”. Jest to jej pierwszy obraz na płótnie wykonany akrylem. Spośród ok. 400 nadesłanych prac zakwalifikowano 127 obrazów, więc tym bardziej była zaskoczona i zaszczycona wyróżnieniem.
Jak twierdzi, są to dopiero początki jej malowania, wcześniej zdarzało się, że szkicowała ołówkiem portrety, rysowała węglem, czasem malowała pastelami, kopiowała, ale systematycznie przyłożyła się do malowania dopiero na zajęciach UTW. W grupie uczestniczy 9 osób, spotykają się na dwie godziny raz w tygodniu. Jak bardzo pociągają ją te zajęcia świadczy fakt, że razem z Alą Szymczak i Elą Piątek, także uczestniczkami grupy plastycznej przy UTW, zapisały się dodatkowo na zajęcia prowadzone (4 godziny tygodniowo) w Domu Kultury na Złotych Łanach w Bielsku przez dr hab. Krzysztofa Dadaka - pracownika Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Panie są zachwycone tymi zajęciami, malują różnymi technikami dowolne tematy pod okiem profesjonalisty, który koryguje błędy, naprowadza, podpowiada, inspiruje, czasem wprowadza informacje na temat malarstwa, czy konkretnych artystów. W tej 15-osobowej grupie głównie z Bielska i okolic wytworzyła się wspaniała atmosfera, artystycznej aurze sprzyja gra na fortepianie jednej z uczestniczek zajęć.
Ulubionym motywem malarskim Moniki Konieczny są dawne elementy architektoniczne, fragmenty starych murów czy miejskich bram. Oprócz wymienionych wyżej zajęć malarskich, uczestniczyła także w trwających przez kilka miesięcy zajęciach plastycznych w Galerii Miejskiej Anny Szroborz, związanych z projektem Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę” i zakończonych wystawą prac w galerii „Pod 13”.
Wyróżnienie w Bielsku motywuje ją do dalszej pracy, już bowiem zaraz po powrocie do domu pod wpływem emocji malowała kolejny obraz do godziny trzeciej w nocy. Przy UTW rozpoczął działalność chór, do którego także się zapisała i ma nadzieję, że podoła tym wszystkim obowiązkom, które przynoszą jej satysfakcję i zwyczajną radość.

Barbara Solarska
powrót

Więcej znajdziesz w Głosie Pszczyńskim

Aktualny numer

Numer 11 (18 listopada 2021r.)

Archiwum numerów

  • Numer 10, 21 października 2021r.
  • Numer 9, 16 września 2021r.
  • Numer 8, 18 sierpnia 2021r.
  • Numer 7, 15 lipca 2021r.
  • Numer 6, 17 czerwca 2021r.
  • Numer 5, 20 maja 2021r.
więcej