Dwa nowe tomiki

Nie oglądając się na nikogo, Edyta Hanslik - 39-letnia pielęgniarka po Liceum Medycznym w Pszczynie i studiach licencjackich z tej dziedziny przy Wyższej Szkole Zarządzania w Katowicach, wydała dosyć nieoczekiwanie dla środowiska, w którym się obraca, dwa tomiki rymowanych wierszy jako dorobek jej kilkuletnich zmagań z poetycką muzą.

Pierwszy tomik ukazał się w roku 2011 w wydawnictwie „Radwan”, drugi w krakowskiej „Miniaturze” w 2013 roku. Są one owocem przemyśleń autorki na temat życia codziennego, refleksji nad przemijaniem, ale nade wszystko są apoteozą miłości wraz z jej, a może przede wszystkim, erotycznymi aspektami. Jak sama mówi, jest optymistką, cieszy ją życie i w przyszłość patrzy zawsze z nadzieją. W swoich wierszach często powtarzanymi słowami, jak: wiara, nadzieja i miłość, podkreśla wartości, które są dla niej ważne.
Już 13 lat pracuje w pszczyńskim szpitalu na oddziale intensywnej terapii, wcześniej pracowała rok w ośrodku dla dzieci niepełnosprawnych w Radostowicach,więc codzienna praca nie oszczędza jej widoku chorób, cierpienia i śmierci, ale uważa, że życie na tym się nie kończy.
Wydanie tomików poprzedziło opublikowanie kilku wierszy w internecie, co spotkało się z przychylnymi opiniami i stanowiło zachętę do dalszego działania. Aktualnie prowadzi stronę www.wierszek.pl
Ocena wierszy należy oczywiście do czytelników. Tytuły tomików: „Romantyczno-optymistycznie. Moje wiersze” oraz „Nieziemsko”. W planie ma kolejny tomik oraz powieść o życiu. Mieszka w domu pod lasem w Piasku razem z rodziną (mężem - strażakiem z zawodu, dwoma synami - Robertem w III gimnazjum i Kacprem uczniem III klasy podstawowej).
B. Solarska
Wiersze Edyty Hanslik

SAD DZIECIŃSTWA
W sadzie mojego dzieciństwa
rosły piękne jabłonie
owiane wiatrem zraszane słońcem
chroniły cieniem me skronie.

W sadzie mojego dzieciństwa
w miłości szczęście z jabłkami zmieszane
w wiklinowych koszach pachnące
codziennie na nowo zbierane.

W sadzie mojego dzieciństwa
w miłości dorastałam
nadzieja rozsądek dobroć
często te słowa słyszałam.

W sadzie mojego dzieciństwa
jabłonie rodziną mi były
z dziewczynki kobietą się stałam
zawsze pomocą służyły.

NA WSI
Mieni się zboże na polach
złotymi już kolorami
ptaki ćwierkają o żniwach
pachnących lata barwami.

Słoma się w górze unosi
leciutkim wiatrem owiana
we włosy nasze się wplata
radość nastaje nieznana.

Im więcej ziaren zebranych
tym więcej jest kromek chleba
można dzielić się z innymi
o głodzie myśleć nie trzeba.

Fruwa już gdzieś babie lato
a świerszcze nocą nam grają
widać że lato odchodzi
plony ze ściernisk znikają.
powrót

Więcej znajdziesz w Głosie Pszczyńskim

Aktualny numer

Numer 10 (21 października 2021r.)

Archiwum numerów

  • Numer 9, 16 września 2021r.
  • Numer 8, 18 sierpnia 2021r.
  • Numer 7, 15 lipca 2021r.
  • Numer 6, 17 czerwca 2021r.
  • Numer 5, 20 maja 2021r.
  • Numer 4, 22 kwietnia 2021r.
więcej