ORI - postrach robactwa z Apteki pod Aniołem
W czerwcowym numerze „Oeffentlicher Anzeiger für den Kreis Pleß” z 1901 roku uwagę czytelnika bezwzględnie przykuwa pewna reklama. Nie ma tu subtelności ani eleganckiej dekoracyjności typowej dla wielu ogłoszeń przełomu XIX i XX wieku. Jest za to wielka, krzycząca twarz goryla - niemal maska grozy - oraz krótkie, mocne hasło: ORI.
To reklama środka owadobójczego, która mówi o świecie sprzed ponad stu lat więcej, niż mogłoby się wydawać. Już pierwsze zdania ogłoszenia budują atmosferę zagrożenia: „Jeśli chcą się Państwo uchronić przed niepowodzeniami…”. Nie chodzi jednak o interesy ani politykę, lecz o znacznie bardziej przyziemnego przeciwnika: domowe i gospodarskie szkodniki. Reklama przedstawia preparat „Ori” jako „najpewniejszą pomoc” przeciw całemu światu insektów - bez wyjątku! Lista jest długa i wymowna: pchły, muchy, mole, wszy, pluskwy, karaluchy, prusaki, roztocza, mrówki oraz mszyce. Sam sposób wyliczenia robi wrażenie. Reklamodawca nie pozostawia miejsca na wątpliwości. Problem insektów był codzienny, powszechny i na tyle uciążliwy, że warto było poświęcić mu dość duże i bez wątpienia kosztowne ogłoszenie prasowe.
Szczególnie interesujący jest język reklamy. Środek „Ori” określono jako specjalność cieszącą się „kolosalnym rozpowszechnieniem, niezwykłą popularnością i zaufaniem”. To typowa dla epoki retoryka pewności i bezdyskusyjnej skuteczności. Preparat miał być nie tylko najlepszy, ale wręcz „najrozsądniejszy” wobec wszystkich insektów. Pada jeszcze kolejna obietnica: „niszczy radykalnie nawet lęg”!
Ogłoszenie kończy się lokalnym akcentem. Preparat można było wówczas nabyć w Pszczynie jedynie w Aptece pod Aniołem (Engel-Apotheke) przy Rynku, którą wtenczas prowadził Eugen Schindler. Producentem był natomiast farmaceuta Wilhelm Anhalt z Kołobrzegu, właściciel założonej w 1885 roku znanej firmy Anhalt Ostseebad Kolberg, specjalizującej się w kosmetykach na bazie surowców naturalnych.
Dziś podobne ogłoszenie może budzić uśmiech swoją emfatyczną stylistyką i dramatycznym rysunkiem. Jednak w 1901 roku nie było przesadą. Pluskwy, pchły czy mole nie należały do egzotycznych problemów, a były elementem codzienności. Reklama „Ori” przypomina nam, że historia to nie tylko wielkie wydarzenia i polityka, ale również zwykłe troski ludzi: czystość domu, ochrona zapasów i walka z tym, co pełzało, gryzło i niszczyło. A czasem właśnie taka krzykliwa reklama potrafi powiedzieć o dawnym świecie więcej niż niejeden oficjalny dokument.
Sławomir Pastuszka
powrót