„Will und Kann”, czyli jak Wuk miał odmienić pszczyńską kuchnię

Od końca XIX wieku na łamach „Oeffentlicher Anzeiger für den Kreis Pleß” coraz częściej pojawiały się reklamy produktów, które miały odmienić codzienność ich potencjalnych nabywców. Jednym z nich był kuchenny ekstrakt o krótkiej, chwytliwej i dzisiaj nieco tajemniczo brzmiącej nazwie Wuk, o którym dowiadujemy się z trzech reklam, opublikowanych w 1902 r. Z krótkich, lecz niezwykle sugestywnych ogłoszeń wyłania się obraz produktu nowoczesnego, taniego i dostępnego niemal dla każdego gospodarstwa domowego.

Producentem Wuku były Vereinigte Nährextract-Werke (Zjednoczone Zakłady Ekstraktu Odżywczego) z Drezna. Był to czas, gdy na europejskich stołach coraz częściej pojawiały się produkty przetworzone przemysłowo, reklamowane jako nowoczesne, wydajne i ekonomiczne. Za tym niepozornym skrótem stał „Würz- und Kraft-Extract”, a więc ekstrakt przyprawowy i wzmacniający, środek, który miał nie tylko nadawać smak, ale i dodawać siły.
Reklama operowała przede wszystkim językiem oszczędności i wydajności. Już pierwsze hasło przykuwało uwagę: ćwierć łyżeczki herbacianej Wuku z wodą dawało filiżankę „najmocniejszej bulionowej esencji” za zaledwie półtora feniga. W innej odsłonie ogłoszenia zapewniano, że za pół feniga można było przygotować dużą filiżankę bulionu o smaku najdelikatniejszego rosołu z kury. To język precyzyjnie obliczonej korzyści, podający dokładną miarę, koszt jednostkowy i efekt. W epoce, gdy budżet domowy wymagał ścisłej kontroli, taka kalkulacja na pewno działała na wyobraźnię.
Jednocześnie reklamy wprost porównują Wuk z klasycznym ekstraktem mięsnym, podkreślając, że miał kosztować niemal o połowę mniej, a przy tym miał być od niego wydajniejszy i smaczniejszy. To wyraźne pozycjonowanie produktu wobec znanych i droższych marek ekstraktów, które od połowy XIX wieku zdobywały europejskie rynki. Wuk przedstawiany był jako ich nowocześniejsza, bardziej dostępna alternatywa - demokratyzacja luksusu smaku. Biorąc pod uwagę, że ceny mięsa stanowiły poważne obciążenie dla domowego budżetu, taka deklaracja mogła brzmieć niezwykle atrakcyjnie.
Wuk wpisywał się w szerszy nurt przemian kulinarnych przełomu XIX i XX wieku. Rozwój przemysłu spożywczego, postępująca urbanizacja oraz rosnąca liczba kobiet prowadzących gospodarstwa domowe w warunkach ograniczonego czasu i środków sprzyjały popularności skoncentrowanych ekstraktów, kostek bulionowych i przypraw w proszku. Producent Wuku podkreślał również aspekt jego uniwersalności, który nie miał ograniczać się wyłącznie do bulionu, gdyż można go było zastosować „do wszelkiego rodzaju zup, do świeżych i suszonych jarzyn, do sosów mięsnych i rybnych”. W innej reklamie podkreślono, że nadawał on „wszystkim zupom, jarzynom i sosom najczystszy, najmocniejszy smak rosołu mięsnego”. Mamy tu wyraźne odwołanie do idei standaryzowanego smaku, zawsze tak samo intensywnego, zawsze „najczystszego”. W świecie, w którym jakość mięsa bywała zmienna, koncentrat miał gwarantować powtarzalność i kontrolę, stając się uniwersalnym wzmacniaczem smaku.
Dr Sławomir Pastuszka
powrót

Więcej znajdziesz w Głosie Pszczyńskim

Aktualny numer

Numer 2 (18 lutego 2026r.)

Archiwum numerów

  • Numer 1, 21 stycznia 2026r.
  • Numer 12, 17 grudnia 2025r.
  • Numer 11, 19 listopada 2025r.
  • Numer 10, 22 października 2025r.
  • Numer 9, 17 września 2025r.
  • Numer 8, 27 sierpnia 2025r.
więcej