II wojna światowa oczami mieszkańca Pszczyny (cz. 2)
1 września 1939 roku mieszkańcy Pszczyny obudzili się w innym świecie, choć w pierwszych godzinach dnia być może jeszcze wyraźnie tego nie odczuwali. Wybuch wojny zmienił jednak wszystko: ich codzienność została odtąd, na kolejne ponad pięć lat, podporządkowana polityczno-społecznej rzeczywistości nazistowskich Niemiec, przeorientowanych na tryb wojenny.
Nastroje mieszkańców Pszczyny w tym pierwszym dniu najkrwawszego konfliktu w dziejach świata ulegały dosyć dynamicznym zmianom. Wiadomość o wybuchu wojny, jaką zastali tamtego poranka, przyjęli ze względnym spokojem, mimo iż Pszczyna była miastem przygranicznym, a na jej obrzeżach ulokowano linię obrony przed wojskami niemieckimi. Do godzin wieczornych wielu mieszkańców zdecydowało się jednak na opuszczenie domu i ewakuację w kierunku wschodnim. A przecież jeszcze poprzedniego wieczora zasypiali oni z nadzieją, że pokój uda się ocalić. Sytuację panującą tego dnia w mieście ze szczegółami opisuje Franciszek Szczepańczyk, który w chwili wybuchu wojny zamieszkiwał wraz z rodziną na osiedlu Podstarzyniec. W drugiej części jego wspomnień z okresu okupacji hitlerowskiej przyjrzyjmy się zatem, jak pierwszy dzień wojny przebiegał w Pszczynie.
Początek wojny
„Kiedy w dniu 1 września 1939 roku wyszedłem z domu, aby udać się do rynku, niedaleko uszedłem. Posłyszałem bowiem nad parkiem warkot samolotu i zatrzymałem się. Słuchając tego warkotu, zobaczyłem nadlatujący od parku ponad ewangelicki cmentarz samolot. Ale gdym zobaczył na nim swastykę, wiedziałem już, że to samolot niemiecki. Polatał on trochę ponad cmentarzem i ponad domami na Podstarzyńcu tak niziutko, że omal nie zawadził o komin jakiego domu, po czym zawrócił w stronę parku.
Prawie w tej samej chwili nadleciał samolot drugi i trzeci. Latały po Podstarzyńcu niziutko, ale nie strzelały. Wreszcie ponad parkiem poleciały gdzieś na zachód i już nie wróciły. Teraz już wiedziałem, co to znaczy, choć żadnych strzałów nie było jeszcze słychać. Wojna z Niemcami się rozpoczęła i niemieckie samoloty zwiadowcze bezkarnie już wczesnym rankiem, bo około godziny 7-mej, przyleciały aż do Pszczyny.
Komentarz i opracowanie: Jarosław Zawisza
powrót