76. rocznica morderczego marszu

W tym roku przypada 76. rocznica tragicznej ewakuacji tysięcy więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i jego 27 podobozów. Jedna z tras morderczego przemarszu wiodła przez Pszczynę i sąsiadujące z nią wsie, podczas którego wielu z więźniów i więźniarek poniosło śmierć z wycieczenia i od kul esesmańskich strażników. Ich masowe mogiły znajdują się w kilku miejscowościach naszego powiatu, a największa w Pszczynie na cmentarzu św. Krzyża.

Jednym ze świadków marszu przez Ćwiklice był Antoni Grzywa, który po wojnie spisał
trzystronicową, szczegółową relację z tych tragicznych dni. Ze względu na unikalność i ogromną wartość historyczną, przytaczam to świadectwo w całości ku pamięci i przestrodze.

Brzemienny w skutki był początek 1945 roku. Mieszkańcy wsi Ćwiklice i Rudołtowice ze wzrastającą nadzieją patrzyli w najbliższą, nadchodzącą przyszłość.
Wiadomości nadchodzące z frontów II wojny światowej pozwalały przypuszczać, że dni panowania hitlerowców na ziemiach polskich są już policzone. Zanim to jednak miało nastąpić, mieszkańcy tych wiosek mieli być świadkami jednej z najpotworniejszych zbrodni - zbrodni ludobójstwa popełnianej na więźniach obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, ewakuowanych w głąb Niemiec.
W dniu 17-go stycznia 1945 roku, około 15 000 - 20 000 więźniów, z przewagą kobiet, zostało zmuszonych do wymarszu z obozu oświęcimskiego szosą wiodącą przez
Brzeszcze - Jawiszowice - Górę - Miedźną - Ćwiklice - Pszczynę na zachód, do innych obozów koncentracyjnych położonych w głębi Rzeszy.
Straszny to był pochód, którego byłem świadkiem (jeździłem wzdłuż trasy od godz. 17 do 23). Ogromna ludzka masa, stłoczona w ciasnych szeregach, wlokła się resztkami sił w nieznane, nieświadoma swego losu, niepewna swego życia, choćby na najbliższe chwile. Wynędzniali, zmarznięci, zgłodniali i chorzy, przy piętnastostopniowym mrozie, szli zwartą masą, w miarę możliwości pomagając sobie wzajemnie, złączeni wspólną niedolą, zdani na łaskę, a raczej niełaskę towarzyszących im strażników obozowych z formacji SS i sfory groźnych, specjalnie do tego wytresowanych psów.
Wieczorem, około 17-tej godziny pochód dotarł do centrum Ćwiklic. Po całodziennym marszu wyczerpani do granic wytrzymałości więźniowie części pochodu zostali około godziny 20-tej zakwaterowani pod gołym niebem na podwórkach okolicznych gospodarstw. Inni prowadzeni byli dalej. Za szczęśliwców uważali się ci więźniowie, którym udało się rozlokować na noc na gnojowisku lub odrobinie słomy. „Utrudzeni” członkowie SS-mańskiej eskorty rozlokowali się po okolicznych domach, a sztab w ewakuowanej uprzednio plebanii, gdzie orgie wesołego ubawu trwały do samego rana.


Składam serdeczne podziękowania
pani Danucie Mrozek, córce Antoniego Grzywy,
za udostępnienie tego cennego świadectwa

Sławomir Pastuszka
powrót

Więcej znajdziesz w Głosie Pszczyńskim

Aktualny numer

Numer 6 (17 czerwca 2021r.)

Archiwum numerów

  • Numer 5, 20 maja 2021r.
  • Numer 4, 22 kwietnia 2021r.
  • Numer 3, 18 marca 2021r.
  • Numer 2, 19 lutego 2021r.
  • Numer 1, 21 stycznia 2021r.
  • Numer 12, 18 grudnia 2020r.
więcej