To już przesądzone: „jedynka” straci status drogi krajowej
W piątek, 19 grudnia GDDKiA planuje otwarcie kolejnych fragmentów S1. Łącznie zostanie oddanych kierowcom ponad 17 kilometrów ekspresówki na dwóch odcinkach: Brzeszcze - Dankowice oraz Dankowice - Bielsko-Biała Hałcnów. To znacznie poprawi dojazd do Oświęcimia i Bielska-Białej.
- Odcinek ten stanowi kluczowy element układu komunikacyjnego południowej Polski, nie tylko jako fragment trasy prowadzącej do granicy ze Słowacją, ale również jako ważny węzeł integracyjny - informuje GDDKiA, która jednocześnie zapowiada na grudzień otwarcie kolejnego odcinka obwodnicy Oświęcimia wraz z mostem na Sole.
I to jest dobra wiadomość. Niestety, jest i ta zła. Otwarcie S1 odbędzie się kosztem zdegradowania DK1 do kategorii dróg wojewódzkich. Jak informowaliśmy w listopadowym numerze gazety („Drogowa karuzela”), grupa posłów złożyła do ministra infrastruktury interpelację w sprawie utrzymania kategorii drogi krajowej dla odcinka od Tychów do Bielska-Białej. Ich zdaniem, nowy odcinek drogi ekspresowej S1, będący trasą o charakterze obwodowym, nie przejmuje obsługi ruchu lokalnego ani regionalnego realizowanego dotychczas przez DK1. Pozbawienie „jedynki” statusu drogi krajowej oznacza m.in. finansowanie jej utrzymania przez samorząd województwa, bez zapewnienia odpowiednich środków wyrównawczych.
Oznacza to ni mniej, ni więcej, że S 1 przejmie funkcję międzynarodową i międzyregionalną, natomiast dotychczasowa droga krajowa nr 1 na odcinku od węzła Mysłowice Kosztowy do węzła Bielsko-Biała Komorowice, jako droga niższej kategorii, obsługiwać będzie ruch regionalny. I tym samym jako droga wojewódzka przejdzie na utrzymanie samorządów, czyli dalej będzie intensywnie użytkowana, tyle tylko, że przy znacznie mniejszych środkach na jej bieżące utrzymanie, remonty czy odśnieżanie.
Po degradacji „jedynki” do kategorii dróg wojewódzkich, nie ma co liczyć na zapowiadaną od wielu lat budowę dwupoziomowego węzła drogowego - estakady z ruchem okrężnym poniżej - na skrzyżowaniu z ul. Męczenników Oświęcimskich w Pszczynie. Samorządy nie mają pieniędzy na jej sfinansowanie. A trzeba wyłożyć ponad 80 mln zł.
powrót